Stack Overflow a polskie startupy
Jeśli poważnie myśli się o własnym startupie, warto prześledzić historię innych startupów. Od pewnego czasu przyglądam się Stack Overflow — serwisowi w którym programiści mogą dzielić się wiedzą w prostych technicznych kwestiach.
Już w tej chwili (serwis jest w zamkniętej fazie beta, dostępny tylko dla ok. 3000 ludzi) mogę z całą pewnością powiedzieć, że serwis odniesie sukces. Prawie wszystko działa, usability stoi na przyzwoitym poziomie. Widać, że Jeff Atwood nie poszedł na łatwizne. Szczególnie podoba mi się wyszukiwanie pytań podobnych do tego, które ma się zamiar zadać. Bo może ktoś już je zadał…
Nie napisałbym o tym serwisie, gdybym nie natknął się na artykuł innego Marcina o tym, że Amazon kupił Shelfari, ale Merlin nie kupi na kanapie. Cały post najlepiej streszcza komentarz (nb samego autora):
[…] chciałem przekazać coś innego: miliony wkładane w amerykańskie startupy idą m.in. na wycyzelowany interfejs. to nie jest tak, że da się to zrobić “po godzinach, po pracy”.
Otóż się da, czego Stack Overflow jest dowodem. Serwis ten jest tworzony od około pół roku przez trzech programistów (tylko jeden na pełny etat) i jednego grafika, wszyscy “finansowani” z oszczędności założyciela. Fakt, może nie jest to zupełnie “po godzinach, po pracy”, ale nie ma też tu milionów. Więcej o tym jak powstawał Stack Overflow można się dowiedzieć dzięki blogowi (na którym też znajdują się odnośniki do podcastu).
Przekonanie, że w startup trzeba władować miliony i że tak się w ameryce robi jest z gruntu fałszywe, a jednocześnie systematycznie wraca na najpopularniejsze polskie blogi. Zauważyłem je już u Roberta i pozwoliłem sobie skrytykować. Mam wrażenie, że chyba wiem dlaczego.
Powody są dwa
- Przekonanie o hojności venture capitalists.
- Opieranie się na amerykańskich blogach i serwisach informacyjnych, takich jak np. ReadWriteWeb.
Venture capitalists od dawna nie inwestują pieniądze w obiecujące serwisy, które nie mogą pochwalić się dochodami. Milion mogłoby dostać już działające nakanapie, by stać się shelfari, ale nikt nie wyłoży milionów, by stworzyć shelfari od zera. (Seed capital, czyli pieniądze na założenie firmy od zera to inwestycje, które gdyby po przełożeniu na polske realia zamykałyby się w kwotach 8-10tys. zł na pracownika — tyle można odłożyć z własnych oszczędności lub pożyczyć od rodziny.)
ReadWriteWeb, TechCrunch i podobne serwisy piszą tylko o tych przedsięwzięciach, które dostały duże finansowanie. Dlatego, że ich głównymi odbiorcami nie są goście shelfari (ci wiedzą o stronie od znajomych), ale inni twórcy startupów którzy pisząc w garażu nową wyszukiwarkę marzą o tym, by i ich ktoś sfinansował. To serwisy dla marzących o wielkiej forsie, zdecydowanie nie oddają rzeczywistości. Wnioskować z nich o sytuacji amerykańskiego startupa, to jak wnioskować o polskiej polityce z “Naszego Dziennika”. Równie obiektywne.
By usłyszeć o dobrych startupach zapraszam do Guya Kawasakiego:

2009-01-12 o godz. 23:43
Niedawno odkryłem Stack Overflow. Zgadzam się z tym co piszesz, podobne piękno wykańczania szczegółów ostatnio widziałem np. na Lastfm.pl