Personalizacja
Wylądowałem w niedzielę w Kalifornii — miejscu znanym ze wspaniałej pogody, kiepskich filmów, inteligentnych i przedsiębiorczych informatyków i doskonałych lodów. Moja poczta przywitała mnie reklamą.
Pierwsza myśl — WTF? Druga — no tak, geolokacja… Trzecia — ale coś tu jednak jest nie tak.
Puśćmy wodze fantazji i wyobraźmy sobie, że Google (czy ktokolwiek) ma dużo pełniejszy obraz tego, co robi Kowalski i ludzie z otoczenia Kowalskiego. Mógłby przedstawić mu takie reklamy:
- Twoja wielka miłość z podstawówki właśnie się rozwiodła. Wyślij jej kwiaty za jedyne 150zł!
- Twoja żona zdradza cię z sąsiadem. Porady prawnika rozwodowego w niskiej cenie.
- Nie starcza ci emerytury? Weź pożyczkę. Spłacą twoje dzieci.
- Obrazki porno. Rodzice nie zobaczą.
Platforma która umieszcza reklamy niekoniecznie musi wiedzieć, że umieszcza reklamy kontrowersyjne. Po prostu stara się dobrać nalepsze możliwe do treści… A że jest w tym aż tak skuteczna? Reklamodawcy też nie są nic winni, oni tylko umieścili reklamę “przykuwającą uwagę” — a że system wyświetlił je odpowiednim ludziom, czy to ich wina?

2009-05-12 o godz. 16:06
Ale w czym problem? Wolisz po raz setny czytać reklamy Cialis? Ja bym się ucieszył z dobrze dobranych reklam kontekstowych.
2009-05-12 o godz. 17:04
Reklam Cialis nie czytam, nie mam takiej potrzeby. NIe mam też nic przeciwko reklamom kontekstowym - chcę tylko pokazać, że i one powinny mieć pewne granice.
2009-06-14 o godz. 15:07
Od dawna wiadomo, że google przechowuje absolutnie wszystkie informacje łącznie z zawartością poczty e-mail, youtube tez jest ich własnością.