O fotografii i dyskach twardych

Zdjęcie Lomo LC-A, jednego z moich pierwszych aparatów, zrobione aparatem Canon 5d MKII.
Aparat
Gdy byłem w podstawówce, rodzice zapisali mnie na “koło fotograficzne”, zorganizowane przy gminnym domu kultury. Wraz z kilkoma kolegami ze szkoły i podwórka pod okiem fotografa uczyliśmy się wywoływać filmy i robić odbitki. Fajna to była zabawa, choć droga. Potem, jak byłem liceum, pojawiły się w Polsce pierwsze aparaty cyfrowe. Miały powalająca rozdzielczość VGA (320×200 pikseli) i kosztowały kilkaset złotych. O posiadaniu takiego cuda moglem tylko pomarzyć.
Pierwszym — na dodatek nie moim — moglem pobawić się dopiero na studiach. Swoboda robienia zdjęć i natychmiastowego sprawdzania jak wyszły, zrobiła na mnie naprawdę duże wrażenie. Jednak jakość optyki małego aparatu kompaktowego ma się nijak do lustrzanki. Nawet Zenita.
Niestety lustrzanki kosztowały wtedy kilka tysięcy złotych i o takiej mogłem tylko pomarzyć. Pierwsza niedrogą lustrzanką cyfrową był Canon 300D (aka Digital Rebel) stworzony przez Canona w 2004 roku. Marzyłem o nim przez parę lat i dopiero w 2007 roku stan kieszeni pozwolił mi na zdobycie jego następcy, wtedy nowości na rynku - Canona 400D. Aparatu ktory mam do dziś. W rok po zdobyciu aparatu zdobyłem do niego zestaw obiektywów, a całkiem niedawno zdobyłem drugi aparat — Canon 5dMII.
Dysk twardy
Obydwoma zrobiłem już tysiące zdjęć. Przeciętny plik RAW z Canona 400D zajmuje 10MB, z Canona 5d mają po 21MB (+500kb na miniaturkę). Przechowywanie ich staje się w takich sytuacjach problemem. Terabajtowy dysk twardy pomieści około 50 tysięcy (czyli mniej-więcej 100 dni robienia zdjęć lub dwa lata archiwów). Idealny dysk, gdy go kupowałem rok temu powinien był mieć takie cechy:
- duużo pojemności (1Tb, 2Tb?),
- raid,
- szybkość,
- podłączenie przez sieć - bym po włączeniu komputera od razu miał dostęp do zdjęć.
Optymalnym twardym dyskiem spełniającym moje wymagania był wtedy Western Digital My Book World. Kupiłem go i niemal tego samego dnia pożałowałem wydania niemałej sumy. Korzystałem z niego przez rok. Kopiowanie zdjęć na można porównać z średniowiecznymi torturami. Przy kopiowanu zdjęć dysk jest głośny jak rosyjski czołg. Po skopiowaniu zdjęć cichnie tylko po to by nagle o pierwszej w nocy rozpędzić się bez powodu i obudzić pół bloku.
Prędkością przypomina bardziej stację dyskietek niż dysk twardy. Niby 300Mbit WiFi powinno pozwolić na kopiowanie zdjęć z prędkością porównywalną do dysków USB — w rzeczywistości nigdy nie udało mi się skopiować niczego z prędkością przekraczającą 2MB/s. Kopiowanie bezpośrednio przez kabel ethernet (1Gbit), mimo że teoretycznie powinno być 3 razy szybsze jest równie wolne (wygoda zbliżona do usb, a w zasadzie niższa, bo dhcp nie zawsze działa). Dalsze wady mógłbym wymieniać jeszcze przez godzinę.
W pewnym momencie dopadła mnie myśl “A co jeśli ten dysk jest równie trwały jak szybki?”. W końcu skoro WesternDigital reklamuje go jako szybki, wygodny i łatwy w obsłudze a nic z tego nie jest prawdą, co jeśli RAID ma bugi a trwałość dysków wcale nie jest taka duża. Dwa tygodnie temu zamieniłem ten dysk na “zwykły” dysk iomega, podłączany przez usb. Wreszcie poczułem się wyzwolony, z przyzwiotą prędkością 15MB/s.
Obietnice
Po co ta cała historia? Co to ma wspólnego z szeroko rozumianym user experience? Ano dużo. Western Digital to firma marketingowców. Tworzą wspaniałe foldery i reklamy produktów ale urządzenia nie dotrzymują obietnic. Na dodatek są nieprzyjemne w użyciu, głośne i nieergonomiczne. Każdemu kto będzie chciał kupić twardy dysk opowiem historię o moim 5 razy i upewnię się, że nie kupił tego produktu.
Za to Canon jakością swoich produktów sprawił, że w chwili obecnej bez żadnego wynagrodzenia z ich strony reklamuję ich wśród znajomych. Dlaczego? Bo wiem, że będą zadowoleni. Wiem, że ja jestem zadowolony i śledząc rozwój produktów Canona widzę, że jest to firma która tworzy doskonałe produkty dotrzymujące obietnic złożonych w (bardzo trudnej do spełnienia) specyfikacji. Produkty, z których korzystanie jest przyjemnością.
Morał
Morał zarówno mojego jak i Agi artykułu jest taki: warto dotrzymywać obietnic. Jestem w stanie wyobrazić sobie klienta reklamującego tanie linie lotnicze za 300zł, namawiającego kolegę by poleciał nimi zamiast 300x tańszymi liniami za złotówkę w których trzeba dopłacić za paliwo, transport bagażu, napój na pokładzie samolotu i podatek od uśmiechu stewardessy. Tak samo, jak w ludzie reklamują przyjaciołom Gmaila, filmy Pixaru czy iPhona..
2009-06-25 o godz. 21:52
Po prostu wypieprzaj od razu te zdjęcia które Ci się nie podobają. Nic z nich nie będzie. Zostawiaj najlepsze. Ubrania których nie noszę przez rok wywalam, bo mam małą szafę. W 2000 na GMG do Rzymu wziąłem 10 rolek Fuji Superia, z czego zrobiłem przez 2 tygodnie 6 czy 7. A teraz idę z dziecmi na spacer do lasu i robię 100 fotek. i widzę że ilość przechodzi w jakość bardzo powoli :)
Wymyśliłem sobie “regułę 36 klatek”, i staram się więcej nie zostawiać z jakiegoś pleneru. Jak będę duży przejdę na regułę “24 klatek”, itd.
Tak, wiem że wpis jest o “user experience”, ale chciałem się podzielić życiowa obserwacją ;)
2009-06-26 o godz. 19:38
“25 MB RAW i 500 KB na miniaturkę.” Ja też zwykle robię zdjęcia w miarę wysokiej jakości, ale po przewaleniu ich na kompa resizeuję 99% do 1600×1200. Do zwykłych fotek rodzinnych, imprezowych itp. nie widzę powodu aby kiedykolwiek większa rozdziałka była potrzebna. I każde zdjęcie zajmuje około 200 KB, miniaturki niepotrzebne :)
Szkoda miejsca na RAW-y.
2009-06-26 o godz. 19:39
BTW, VGA to 640×480. Czy były w ogóle takie cyfrówki jak 320×200? VGA to rzeczywiście pamiętam — miałem taki wypożyczony na studiach.
2009-11-02 o godz. 14:17
No szkoda, ze nie znalazlem tego wpisu wczesniej. Kilka dni temu mialem podobne przemyslenia, nt. ‘jaki dysk do archiwizacji zdjec kuic’. Padlo na My WD Passport Essential SE 1T i teraz czekam na przesylke. No zobaczymy jak to sie sprawdzi…
A w RAWach to chyba faktycznie warto trzymac tylko te najlepsze/wybrane zdjecia, a reszte konwertowac do formatu i rozmiaru, ktory nie bedzie zajmowal 20MB.
2009-12-05 o godz. 14:39
JRWJTNGKh