Najważniejsza umiejętność informatyka

Scena z filmu Gry wojenne
Informatyk kojarzy się z nudnym człowiekiem w niewypranej koszuli, który spędza 90% swojego czasu przed komputerem. Pozostałe 10% to sen. Nie kontaktuje się z otoczeniem, nie odpowiada na pytania i tylko w sobie znanym języku komunikuje się z maszyną która robi co on mu każe. Dziewczyny podrywa włamując się do szkolnego systemu informatycznego i podciągając im oceny.
W tej chwili, mając trochę informatycznego doświadczenia, śmiało mogę powiedzieć, że ponad połowę swojego czasu spędzam na komunikowaniu się nie z komputerami a z ludźmi.
OK, ok, nie chcę tu powiedzieć, że można zostać informatykiem nie umiejąc programować — bynajmniej. Programować trzeba umieć, a im lepszym się jest programistą, tym lepiej. Ale samym programowaniem wysoko się nie zajdzie, a by zajść wyżej trzeba umieć rozmawiać. Naprawdę nie trzeba być menadżjerem, ani nawet tech-leadem, by w pewnym momencie Twój dzień wyglądał tak:
- 10:00 — rozmowa kwalifikacyjna z uczestnikiem code-jam
- 11:00 — pomoc nowemu koledze w zadomowieniu się w zespole i przeprowadzenie go przez kod
- 12:00 — obiad
- 13:00 — pisanie raportu z rozmowy kwalifikacyjnej
- 14:00 — code review dla kolegi z biurka obok, kolegi zza oceanu, kolegi z Moskwy, kolegi z Japonii i kolegi ze Szwecji… uff, dobrze że tylko 300 linii w sumie
- 14:30 — spotkanie z PMem, by omówić kwestie prawne projektu
- 15:00 — no, może wreszcie sam napiszę jakiś kod
- 17:00 — telefon do kolegi z innego zespołu, bo trzeba się dogadać co do wydajności ich API
- 17:15 — security review, bo trzeba wyjaśnić czemu to, co intern robi nie jest aż tak niebezpiecznie jak się wydaje
- 17:45 — 1:1 z szefem, by wyjaśnić jak się posuwa projekt do przodu
- 18:00 — spotkanie p.t. “naprawdę potrzebujemy tylko 4 Gbit sieci”
- 19:00 — wysłanie własnego kodu do przejrzenia w USA
Normalnie mam trochę więcej czasu na programowanie (powiedzmy z 4-5h dziennie, pozostały czas przeglądam kod innych), ale przynajmniej jeden taki dzień w tygodniu się trafia. I nie, nie chodzi o biurokrację! Chodzi o normalne informowanie ludzi którzy powinni być poinformowani, koordynowanie prac na pograniczu projektów, konsultacje z ekspertami, etc.
Ponieważ wszyscy mają mało czasu i ich harmonogram wygląda podobnie i w rzeczywistości chcieliby poświęcić większość swojego czasu na pisanie kodu umiejętność rozmawiania, załatwiania spraw na korytarzu, kończenia spotkań przed czasem, wiedza, że jednym telefonem można załatwić więcej niż 10 mailami, itp. stają się niesamowicie cenne.
Moim zdaniem zajęcia z metod efektywnej komunikacji prowadzone przez kompetentnego psychologa powinny stać się obowiązkową częścią edukacji. Jeśli nie na poziomie szkolnym, to już na pewno uniwesyteckim. A potencjalnym informatykom powinno się zafundować podwójną dawkę. :-)
2010-02-09 o godz. 08:41
Oprócz zajęć z komunikacji interpersonalnej polecam zapisać się na kurs: “Jak nie dostać zawału serca przed trzydziestką” :)
2010-03-16 o godz. 00:29
Ej no! Co jest ?! Akurat jak znalazłem tego bloga to sie okazuje ze “wzieło i zdechło” (czyt. brak wpisu od dłuzszczego czasu w obecnym roku) ? Ja to mam farta :/ A sie nawet fajnie czyta.
2010-03-16 o godz. 08:34
Bez obaw, przygotowujemy coś nowego. Ogłosimy już wkrótce :-)