NASA wysyła ludzi w kosmos, lądowniki na Marsa, satelity na orbitę. NASA robi zaawansowaną technologię. Tak zaawansowaną, że większość z nas może ją co najwyżej pooglądać w telewizji. Tak zaawansowaną, że web2.0 się chowa. Twitter nie jest tak hi-tech jak oprogramowanie sterujące robotem na Marsie. Nawet w 10%. Przeczytaj resztę tego wpisu »
Właśnie dojechałam do pisania drugiej połowy doktoratui naszła mnie refleksja na temat tego, w czym takie dzieła-giganty się pisze. Nie wiem, jak w Polsce ale w Holandii przeciętny doktorat sięga 200-u stron (no nie samego tekstu, appendixy i tego typu rzeczy też się wliczają). U mnie na wydziale trendy są trzy:
Zdjęcie Lomo LC-A, jednego z moich pierwszych aparatów, zrobione aparatem Canon 5d MKII.
Aparat
Gdy byłem w podstawówce, rodzice zapisali mnie na “koło fotograficzne”, zorganizowane przy gminnym domu kultury. Wraz z kilkoma kolegami ze szkoły i podwórka pod okiem fotografa uczyliśmy się wywoływać filmy i robić odbitki. Fajna to była zabawa, choć droga. Potem, jak byłem liceum, pojawiły się w Polsce pierwsze aparaty cyfrowe. Miały powalająca rozdzielczość VGA (320×200 pikseli) i kosztowały kilkaset złotych. O posiadaniu takiego cuda moglem tylko pomarzyć.
Pierwszym — na dodatek nie moim — moglem pobawić się dopiero na studiach. Swoboda robienia zdjęć i natychmiastowego sprawdzania jak wyszły, zrobiła na mnie naprawdę duże wrażenie. Jednak jakość optyki małego aparatu kompaktowego ma się nijak do lustrzanki. Nawet Zenita. Przeczytaj resztę tego wpisu »
Muszę się przyznać, ze ostatnio coraz rzadziej latam tanimi liniami (szczególnie Ryanair-em czy Easyjet-em). I bynajmniej nie jest to znak nagłego wzrostu poziomu zamożności. Nadal jestem doktorantką, a ta praca chyba nigdzie na świecie nie płaci zbyt szczodrze. Mimo tego coraz częściej, kiedy mam gdzieś lecieć, uważnie przyglądam się ofertom linii tak zwanych drogich, jak LOT-u, AirBerlina czy Lufthansy (KLM-u staram się unikać, bo tam stewardessy do złudzenia przypominają nauczycielki z sennych koszmarów). Przeczytaj resztę tego wpisu »
Wylądowałem w niedzielę w Kalifornii — miejscu znanym ze wspaniałej pogody, kiepskich filmów, inteligentnych i przedsiębiorczych informatyków i doskonałych lodów. Moja poczta przywitała mnie reklamą.
Pierwsza myśl — WTF? Druga — no tak, geolokacja… Trzecia — ale coś tu jednak jest nie tak. Przeczytaj resztę tego wpisu »
Jak już Marcin wspomniał znamy się z Googla (czy też z Goolgi), gdzie przyjechałam robić ostatnie badanie do mojego doktoratu o wspomaganiu komunikacji mediowanej komputerem. A skoro komunikacja mediowalna, to chciałam do Gmaila. I stało się, jak mówi chińskie przysłowie: ‘Kiedy bogowie chcą cię ukarać, to spełniają twoje marzenia’. Z końcem wakacji zaczęłam pakowanie kołder i spodni i ruszyłam do Zurychu. Przeczytaj resztę tego wpisu »
Pełnymi zdaniami: Rzadko reklamuję inne blogi. Poprzedni wpis z klasyfikacją blogów ze względu na ilość komentarzy miał być tylko ciekawostką z tego, co zrobiłem pewnego popołudnia. Tym razem jednak pozwolę sobie na prawdziwą reklamę.
Od jakiegoś czasu probowałem przekonać pewną amatorkę pisania, która niedawno przeszła na emeryturę by część swojej energii poświęciła na stworzenie bloga. Argumenty, których użyłem (mniej i bardziej serio) to: Przeczytaj resztę tego wpisu »
Przygotowuję pewną osobę do wkroczenia w świat blogów. W ramach sprawdzenia, co już w blogach istnieje odgrzebałem crawler, napisany 3 lata temu w Perlu. Przejrzałem nim 15k blogów, licząc ilość komentarzy pod postami widocznymi ze strony głównej. Udało mi się to tylko dla podblogów blog.pl i blox.pl (wyciągnięcie liczby komentarzy to trywialny regexp). Przeczytaj resztę tego wpisu »
Jako nieprzeszkolony w piarze pracownik Google nie powinienem wypowiadać się za bardzo. Ale parę rzeczy pozwolę sobie skomentować. Cytaty pochodzą z kaznowskiego i jarmarku (czasem z komentarzy) a także z portalu gazeta.pl:
W języku PR “od dwóch lat” oznacza “co najwyżej 8 miesięcy” itp., itd. Więc staram się z rezerwą podchodzić do komunikacji firm, zwłaszcza w takich momentach jak ten, o którym piszemy. [autor implikuje, że Google napisał Chrome w 8 miesięcy]
Mój komentarz: oddam pół królestwa temu, kto zrobi podobną aplikację w pół roku. Pół wieku temu, niby w odpowiedzi na Gagarina, Amerykanie wysłali w kosmos Alana Sheparda. Podobnie jak nie da się przygotować misji w kosmos w tydzień, nie da się stworzyć skomplikowanej przeglądarki w 8 miesięcy. Przeglądarka to gigantyczne przedsięwzięcie, wymagające wielu programistów, specjalistów od bezpieczeństwa, projektantów interakcji z użytkownikiem, etc. Nawet dwa lata to dość ambitny plan — mimo, że webkit był już napisany. Przeczytaj resztę tego wpisu »
Estrella: Co co piszesz jest zupełnym ubarwieniem, na stronie gdzie już rezerwujesz konkretny lot masz podane wszystkie ceny po kolei i łączną na dole, więc... do wpisu: Tanie podróżowanie...
pizzeria: masz racje. to ze idziesz do restaruacji/pizzerii i niewiesz co cie spotka to powszechny problem, a wystarczyloby dac całe swoje menu wraz z cenami i... do wpisu: Pizza przez Flasha