
Mój mąż miał dziś imieniny, na które postanowiłam mu zafundować wyścig samochodowy na torze Formuły 1 w Spa Francorchamps w Belgii. Trochę przez przypadek wypatrzyłam, że niedługo będzie tam dzień otwarty, który polega na tym, że ktokolwiek chce, może się zapisać i się scigać (czy też ścignąć;). Dokładnie o coś takiego mi chodziło, doczytałam więc warunki umowy i zabrałam się za zamawianie. Zostałam przerzucona na stronę formularza, gdzie w ramach pól obowiązkowych musiałam podać naróżniejsze dane samochodu, który weźmie udział w wyścigu łącznie z objętością cylindrów. Pytanie okazało się problematyczne, jako, że chciałam dla Łukasza wypożyczyć samochód, który bardziej nadawałby się na udział w wyścigu niż nasze staruteńkie auto, a wypożyczalnia nie była mi w stanie udzielić żadnych technicznych informacji na temat potencjalnie dostępnych wersji różnych czterokołowców. Jako, że pola zapytujące o cylkindry itp. były do wypełnienia obowiązkowe, a ja zaparta, żeby jednak zamówić Łukaszowi udział w wyścigu, nie pozostało nic innego do zrobienia, jak tylko zadzwonić z zapytaniem, co robić. Okazało się, że pole było jedynie “potencjalnie obowiązkowe” i nie miało to absolutnie żadnego znaczenia, jaką informację tam wpiszę. Chodziło jedynie o to, żeby się upewnić, że samochód biorący udział w wyścigu nie jest samochodem wyścigowym, ani też czymś dziwnym (na przykład trójkołowcem). Z rozmowy wynikł jeden smętny cokolwiek wiosek: że w zasadzie większość pytań w formularzu była zbędna. Należałoby w zamian jedynie jasno i wyraźnie napisać, że jakikolwiek samochód niespełniający wymogów postawionych przez organizatorów nie będzie dopuszczony do wyścigu. (more…)