Wróć na stronę główną

Archiwum: kwiecień 2008

Zemsta pulpitów ;-)

22 kwiecień 2008, wtorek

Mac OsX Leopard Spaces.

Pisałem kiedyś o wielu pulpitach i różnych rodzajach nawigacji pomiędzy oknami. Wielu komentującyh podważało wygodę ich posiadania. Od jakiegoś czasu głównym systemem operacyjnym, z którego korzystam jest Mac Os X Leopard, w którym zaimplementowano “przestrzenie” (spaces), czyli nic innego jak wirtualne pulpity.

Moje pierwsze odczucie, gdy dowiedziałem się o tym było dość entuzjastyczne — “Ha! Wyszło na moje! W Apple pracują najlepsi projektanci na świecie i nawet myślą podobnie do mnie!”. Ten wpis, który miał się pojawić zaraz po ogłoszeniu nowych jakoś się jednak zapodział…

Minęło kilka miesięcy, mam już Leoparda, mam spaces… i nie korzystam z nich wcale! Być może dlatego, że z Maca korzystam głównie do surfowania po sieci i nie mam potrzeby otwarcia wielu okienek na raz. A być może dlatego, że Mac oferuje rewelacyjną funkcję pokazania wszystkich okienek na raz za pomocą jednego ruchu myszy (lub naciśnięcia przycisku). Wszystkie okienka pomniejszają się, i jednym ruchem myszki można wybrać to, z którym się chce pracować.

macosx-preview.jpg

Możnaby powiedzieć, że to prawie jak Flip3d. Tyle, że użyteczne ;-) No nic, trzeba poczekać na następcę Windows Vista i zobaczyć, co tym razem wymyślą w Redmond. Jak się spodziewam — ułożą 54 pulpity w kostkę rubika.

Kolor stojaka na rowery

11 kwiecień 2008, piątek

Będzie dwóch historycznych wpisach. Trochę optymizmu! i o Jak nie robić modemów.

W pierwszym napisałem o braku profesjonalizmu polskich firm przy organizacji praktyk, opryskliwości kasjerek i barier w załatwianiu tak elementarnych spraw jak dostęp do Internetu. W drugim wpisie wyraziłem swoją opinię o modemie TP S.A. LiveBox. Skrytykowałem niską moc nadajnika LiveBoxa (w porównaniu do Cisco i D-Linka), przerośnięte opakowanie (tak, Linksys produkuje zgrabniejsze małe routerki) i idiotyczne migające logo (które da się wyłączyć, ale po kiego czorta tam wogóle jest?).

Prawie nikt nie wyraził opinii na temat zachowania polskich firm. Brak szacunku, traktowanie ludzi z buta, nie dbanie o przyszłych pracowników i wciskanie kitu, że przez miesiąc ******* sponsoruje kurs BHP i obsługi komputera i dlatego nie płaci praktykantom — te tematy nie zyskały w oczach czytelników mojego bloga uznania.

Z modemem było łatwiej. Komentarzy uzbierała się cała góra, kolejne dostaję do dzisiaj. Większość w stylu: Ja się znam — mi się udało w 10 min, a jemu nie. RTFM, a wogóle to tam jest mały przycisk, wszystko działa, zakopałem się w piwnicy i mam net.

Każdy umie zainstalować modem. Każdy umie skrytykować, że ja nie potrafię. Co może być prawdą — mój były wykładowca powiedziałby: to jest w P, więc czemu mam się tym zajmować.

Blogi, podobnie jak felietony, są zbiorem prywatnych opinii autorów na różne tematy. W szczególności ja mam prawo wyrazić swoją opinię. Każdy z komentujących ma prawo mnie za to zbluzgać i powiedzieć mi, że jestem idiotą. Na dodatek anonimowo! Takie są prawa autora i komentującego. Proste. Zastanowi go tylko — skoro ktoś uważa, że jestem idiotą, to po co wogóle czyta mojego bloga? Nie szkoda mu czasu? Jest przecież tyle ciekawszych blogów.

A może to jest jak ze stojakiem na rowery? Każdy ma zdanie dotyczące koloru stojaka na rowery.

O drzewach, lasach, folderach, tagach i mp3 - słowem o systemach plików.

02 kwiecień 2008, środa

Drzewa są wszędzie

Każdy wie, że pliki na twardym dysku są umieszczane w katalogach, które mogą być umieszczone w innych katalogach, a te w innych katalogach, itd. Informatyk powie — pliki są liśćmi w pewnym drzewie. Ta koncepcja jest dość prosta, w miarę wygodna, łatwa do narysowania, w miarę łatwa do poruszania się.

Z drzewami w takim sensie spotykamy się nie tylko w informatyce. Biolodzy operują jednym gigantycznym drzewem, w którego liściach są zwierzęta i rośliny a “katalogi” są w nim grupami, rzędami, królestwami. W firmach mamy naturalną hierarchię kierownictwa. Spisy treści w wielu książkach to drzewa.

Gdy drzewo wyprowadza w las

Znamy to wszyscy: klikam w “Mój komputer” i otwiera się eksplorer prezentujący partycję “c:\” (ikonka twardego dysku) i katalog “c:\Documents and Settings\Marcin” (ikonka folderu, z opisem Marcin’s Documents). W jednym miejscu zostają wyświetlone obok siebie elementy hierarchii, z których jeden jest podrzędny drugiemu. Na dodatek są one od siebie odseparowane linią, która sugeruje, że nie mają z sobą nic wspólnego!

Czy coś tu jest nie tak? Słyszałem już parę razy, że nie bo tak “jest wygodniej”. Nie musi być logicznie, musi być “wygodnie dla użytkownika”. Przez tę nielogiczność moja koleżanka niepotrzebnie robiła dwie kopie zapasowe wszystkich swoich dokumentów. Bo zauważyła, że się pojawiają na dysku zarówno, gdy kliknie się na dysk c, a potem w “Documents and Settings” i wreszcie w swój login jak i gdy kliknie się od razu w “Ania’s Documents”. Można było tego uniknąć? Nie wiem.

Nieco lepiej zorganizowano to w Mac OSX. Katalog marcinb oznaczono ikonką domu, więc niezależnie czy dostanę się do niego wprost (/Users/marcinb) czy “na skróty” (Places -> marcinb), wiem, że jestem w tym samym miejscu.

Mac OSX i system plikow

System plików do zadań specjalnych

Pliki to na tyle wygodna metafora, że korzysta się z nich nie tylko do przechowywania “zwykłych” dokumentów. Np. katalog /proc w linuksie pozwala na łatwe przejrzenie parametrów systemu operacyjnego, jak procesor, ilość pamięci czy aktualnie uruchomione procesy. Niektóre z parametrów można modyfikować (np. io-scheduler), co pozwala na poprawienie wydajności systemu.

proc
System plików proc, oraz informacja o typie procesora z /proc/cpuinfo.

Dość skrajnym przykładem systemu, a raczej systemów plików do zadań specjalnych jest projekt Fuse. Udostępnia proste API pozwalające na tworzenie nowych, originalnych systemów plików do zadań specjalnych. Taki system plików można potem zamontować pod dowolnym unixowym katalogiem. Cała plejada systemów plików ułatwiających przeglądanie archiwów, plików mp3 i innych wymieniona jest na Fuse wiki.

Moim faworytem jest seria union file systems, które pozwalają na łączenie dwóch systemów plików w jeden. Wayback i inne systemy plików pozwalające na wersjonowanie tego, co jest na dysku też bardzo do mnie przemawiają. (To ostatnie trochę przypomina nowy pomysł Apple’a Time Machine.)

Niestety w wielu przypadkach wadą tych systemów jest to, że wpinają się w zwykłe drzewo katalogów udając coś, czym nie są. Źle zaprogramowany system — np z nieskończonie wieloma katalogami — jest w stanie łatwo wyprowadzić komputer z równowagi. Oprogramowanie typu Google Desktop, czy zwykłe slocate, nigdy nie skończy go przeglądać a indeks pochłonie cały twardy dysk.

Jeśli z jakiegoś powodu jeden plik zjawi się w kilku miejscach (bo tak będzie rozsądnie dla użytkownika — przykłady poniżej) zostanie zindeksowany kilkukrotnie a “sprytna” wyszukiwarka może tego nie zrozumieć. Co więcej — może zasugerować, że na dysku znajdują się duplikaty i możnaby część z nich usunąć!

System plików dla dokumentów

Wiadomo, że pliki mp3 zawierają tagi id3. Te tagi pozwalają przypisać plik do zespołu, albumu, numeru ścieżki na płycie, itd. Dlatego np. iTunes może pozwolić na sortowanie i wyszukiwanie plików po nazwie utworu, autorze, roku wydania, gatunku czy płycie. Trudno nam sobie wyobrazić, by mogłoby być inaczej. Przeniesienie tej funkcjonalności na zwykły system plików jest niemożliwe bez linków symbolicznych lub duplikowania zawartości.

Podobną sytuację możnaby sobie wyobrazić dla plików .doc czy .ppt. Mógłbym chcieć przejrzeć dokumenty według daty, autora, firmy która dokument opublikowała, firmy dla której prezentację robiłem, itd. itp. Sami moglibyście wymyślić kilkanaście podobnych zastosowań. Można coś takiego zaemulować przy wykorzystaniu fuse, ale wady wymieniłem już wcześniej.

Dalej o tagach

Gdy nie chce się stosować tagów jak w plikach mp3, można doprowadzić do dość kuriozalnej sytuacji — prosta informacja zostaje niepotrzebnie zapisana w kilku katalogach i ukryta przed użytkownikiem.

Najbarwniejszy przykład, to nowe kamery wykorzystujące format AVCHD. Żeby dostać się do filmu (pliki .mts) trzeba przebić się przez kilka katalogów, które są niezbędne do szczęścia a w instrukcji jest napisane, że nie wolno ich usuwać.

Jestem przekonany, że wszystkie informacje które są rozsiane po 100 katalogach mojej kamery możnaby zmieścić wewnątrz samych plików.
Dałoby się to zrobić jeszcze łatwiej w systemach plików w systemach opartych na tagach. Wrzucamy wszystkie pliki w jedno miejsce, a następnie tagujemy je jak się nam podoba. Potem możemy łatwo wyszukiwać pliki, które odpowiadają dowolnie stworzonej przez nas taksonomii.

Ma to też trochę wad — w tagach zazwyczaj nie ma hierarchi, a pliki bez tagow stają się niemal niemożliwe do znalezienia.

Inne podejścia

Bardzo ciekawym pomysłem na system plików może pochwalić się Microsoft. WinFS” miał być rewolucją dostępną w Vista, niestety nie udało się firmie zdążyć na czas. Szkoda, bo przez to Vista stał się (z punktu widzenia użytkownika) tylko nieco odświeżoną i nie do końca kompatybilną wstecz wersją XP. Więcej o WinFS na stronie msdn.

Przyszłość

Cokolwiek by nie mówić, drzewa już nie wystarczają do zarządzania plikami. Potrzebny jest krok wprzód i czas na projektantów systemów operacyjnych, by zabrali się do roboty. Myślę, że start-up który wymyśli coś nowego w tej działce może łatwo liczyć na przejęcie przez Microsoft czy Apple za naprawdę poważną kwote.

Jest to działka, która wymaga przełomu. Nie drobnego poprawienia istniejących rozwiązań (bo takich już jest za dużo), ale zupełnie świeżego, nowego interfejsu użytkownika.