Jak nie robić modemów
25 listopad 2006, sobotaMoi rodzice od dłuższego czasu do łączenia się z Internetem korzystają z Neostrady. TPSA, żeby zachęcić ich do jeszcze aktywniejszego korzystania z dobrodziejstw jedynej słusznej sieci sprezentowała im modem LiveBox.
Cudo to powinno łączyć zalety modemu adsl, routera, routera wifi i Bóg jeden wie, czego jeszcze. Jest niestety doskonałym przykładem na to, jak takich przedmiotów robić sie nie powinno i w którym momencie należy zatrudnić fachowca a nie zdawać się na wątpliwy gust pań i panów od marketingu.
Modem opakowany jest w zdecydowanie za duży kawał plastyku, który z profilu wygląda jak nieduży grzejnik elektryczny. Stylistyką dość solidnie nawiązuje do popularnych w bogatszych krajach elektrokonwektorów. Prawdopodobnie TPSA zbratała się z Elektrownią Rybnik lub Vattenfallem, by im robić ukryty marketing. Jedna ze ścianek zawiera spokojnie pulsujące białe logo TPSA o wymiarach około 10cm na 10cm. Tak, nie żartuję! Jeśli zostawia się modem włączony na noc, pulsującą lampkę nocną mamy gratis. Tylko kto przy tym zaśnie?!
Konwektor ma kilka gniazd - dwa ethernetowe (oznaczone kolorami żółtym i czerwonym i skrótami ETH1/ETH2), dwa usb, jedno na prąd i dwa telefoniczne. Podłączyłem do prądu i sieci telefonicznej. Uruchamiam mojego laptopa, skanuję sieci WiFi w okolicy i widzę essid Neostrada_5010. Sieć zabezpieczona, szyfrowana — bez hasła ani rusz. Wstukuję klucz który, znalazłem napisany na opakowaniu (szczyt bezpieczeństwa!), ale i tak podłączyć się nie udało. Po 15 minutach zrezygnowany decyduję się spróbować szczęścia z kablem ethernetowym. Szczęśliwie poszło bez problemów.
Gniazda ethernetowe są dwa. Dzielnie podłączam drugi komputer… Figa z makiem! Nie działa! Drugi port ethernetowy jest na wypadek, gdybyśmy chcieli z liveboxa skorzystać jako z routera dla innej sieci ethernetowej. Niech mi ktoś pokaże użytkownika neostrady, który ma dodatkowo w domu drugie wyjście na świat poprzez ethernet i właśnie liveboxa zamierza wykorzystać do jego obsługi.
Oddaję Tacie kabel ethernet, jakoś może połączę sie poprzez WiFi. Standardowo modem zabrania dostępu bezprzewodowego komukolwiek. Konfiguruję więc wszystkie WPA, TKIP/CKIP, klucze 128 bitowe i adresy MAC. Działa, acz opornie. Dhcp nie przekazuje odpowiednich adresów dns, które modem powinien rozpoznać natychmiast po nawiązaniu połączenia adsl.
Moc nadajnika jest powalająca. W tej chwili leżę na łóżku a tuż obok niego znajduje się nadajnik. Sieć jest okropnie wolna (pingi np. na google.com są dwukrotnie dłuższe niż normalnie). Jeśli wyjdę do pokoju obok, czas ten rośnie prawie dwukrotnie. O surfowaniu w całym, niezbyt dużym, domku mogę tylko pomarzyć.
Na stronie LiveBoxa jest napisane:
Uruchomienie modemu jest proste. Livebox tp udostępniany jest w zestawie do samodzielnej instalacji. Dzięki niemu w ciągu niespełna 30 minut sam zainstalujesz urządzenie.
Rzeczywiście, zajęło mi to około 30 min. Zwykłemu szaremu człowiekowi z tytułem magistra informatyki w kieszeni. Swego czasu montowałem w mieszkaniu router bezprzewodowy Cisco. Mały, niepozorny, mieści się pod łóżkiem i nie świeci za mocno. Jego konfiguracja (w tym podłączenie i konfiguracja dwóch laptopów) zajęła mi niecałe 10 minut.

