Wróć na stronę główną

Archiwum: luty 2006

Kopiowanie designu

27 luty 2006, poniedziałek

Podróbki Google
Wyniki wyszukiwania w różnych wyszukiwarkach.

Przyjęło się, że gdzie się da korzysta się z wzorców projektowych. Wzorzec to uniwersalny sposób rozwiązania popularnego problemu.

Rozważmy więc następujący problem: wyświetlenie wyników wyszukiwania. Jaki wzorzec zastosujemy w tym miejscu? Nic prostszego: lista posortowana wg trafności, zawierająca tytuł strony, krótki opis i odnośnik do niej. Czy to wszystko? Okazuje się, że nie!

Minie jeszcze trochę czasu a wyszukiwarkę internetową będziemy definiowali słowem Google, a nie na odwrót. Jednak już teraz wpływ tej jednej firmy na świat wyszukiwarek jest ogromny. Najpopularniejszy sposób wyświetlenia wyników wyszukiwania jest idealnie zgodny z tym, co robi Google.

  • podkreślony, niebieski tytuł strony — tylko niekiedy zmienia się odcień niebieskiego!
  • opis strony — lepszy lub gorszy w zależności od search engine’u
  • adres URL — zawsze na zielono, nigdy nie jest linkiem

Naprawdę ze świecą szukać wyszukiwarek niezgodnych z tym nieformalnym standardem.

Kopiowanie Google idzie jeszcze dalej! Ramki z reklamami (AdWords? AdSense? nigdy nie pamiętam…) i układ strony głównej wyszukiwarki są równie często kopiowane. Jedynie nigdzie indziej nie znalazłem I’m feelin’ lucky. Pewnie autorzy innych wyszukiwarek wcale się szczęśliwi nie czują ;)

Pytanie, które mnie dręczy od jakiegoś czasu brzmi: ile zarabiałby Google, gdyby inni nie kopiowali jego projektów. 10% więcej? 100% więcej? 10 razy tyle, co teraz? Drugie pytanie: czy skopiowanie metody wyświetlania wyników jest czymś etycznie złym? przecież tylko wykorzystujemy przyzwyczajenia użytkownika…

Trzecie pytanie: co czują ci, którzy tak idealnie kopiują projekty boksów reklamowych? to już chyba jest co najmniej etycznie niejednoznaczne…

Strona dla psów

24 luty 2006, piątek

Przykład ekstremalnej animacji na stronach
Strona o owczarkach niemieckich. Na biało zaznaczone miejsce z animacjami.

Wasz komentarz: Przesyłam adres stronki, czy nadaje się do Waszej kolekcji ?

Mój komentarz: Jak najbardziej :)

Pewnie tak by wyglądała strona internetowa, gdybym ją projektował dla psów a nie dla ludzi. Psy nie umieją czytać, więc trzeba je czymś zająć — np. animacjami. Przeciętny człowiek ucieknie, nie przeczytawszy nawet pogrubionego żółtego tekstu na brązowym tle.

Do pełni szczęścia brakuje mi tu tylko pop-upów, pop-underów i dźwięku.

Usability w katalogach produktów

21 luty 2006, wtorek


Lista komórek na jednym z portali internetowych

Tak w rzeczywistości ta lista jest napisana pionowo, ale nawet ten zabieg nie sprawia, że jest bardziej użyteczna. Proszę przyporządkować numery modeli do konkretnych telefonów. Myślę, że nie jest oczywiste, czy Nokia 5130 to ten bardziej z lewej czy ten bardziej z prawej strony.

Nawet to, że na oryginalnej stronie obok każdego modelu jest opis nie poprawia sytuacji. Opisy są usytuowane tak, by jak najbardziej utrudnić domyślenie się, którego telefonu dotyczą.

Jeszcze jeden element nawigacji, który mnie bardzo zastanawia, to linki. Numerek prowadzi do opisu konkretnego modelu, a nazwa marki do spisu wszystkich telefonów tej marki. Nie jestem pewien, czy jest to intuicyjne — dla mnie nie było.

Ma to jeszcze jedną wadę — rozważmy telefon Sendo X. To drogi telefon i firmom powinno zależeć na tym, by go sprzedać. Jeśli jednak ograniczymy drogę do podstrony o nim do postaci linku X, nie możemy się spodziewać tysięcy gości którym uda się poznać jego zalety!

O użyteczności pdfów

20 luty 2006, poniedziałek

Robert Drózd opisał u siebie, kiedy należy a kiedy nie korzystać z pdfów. Początkowo to, co napiszę poniżej miało się znaleźć u niego w komentarzach, ale że porusza w zasadzie nowy wątek i osobny wpis się należy.

PDF jest do druku i jako taki wynien się ładnie drukować. Truizm? Skądże! Naprawdę niewiele jest w sieci pdfów nadających się do druku!

Jak można więc popsuć pdf? Oto lista najpopularniejszych błędów.

  • biały tekst na czarnym tle lub inne duże czarne elementy — ostatnio drukowałem pdfa, który w nagłówku strony miał 1.5cm czarny pasek, wolę nie wiedzieć, ile toneru mi to zjadło, gdyby tego paska nie było pewnie mógłbym wydrukować co najmniej o trzy identyczne dokumenty więcej
  • diagramy w postaci skompresowanych plików jpg w niskiej rozdzielczości — po wydrukowaniu zupełnie nieczytelne
  • nienumerowane strony — nie wszyscy mają wypasione dwustronne drukarki, a mogliby chcieć druk dwustronny, a to ułatwia w przypadku rozlatujących się kartek
  • duże kolorowe zdjęcia w dokumentach biurowych — bo oczywiście każde biuro dysponuje co najmniej jedną kolorową drukarką laserową, a najlepiej osobnym działem w którym przeszkolona sekretarka poświeci uwagę, by odpowiednie fragmenty wydrukować na papierze foto
  • nieodpowiednie marginesy — za małe by oprawić lub tak duże, że marnują papier
  • linki — rozumiem intencje, dla czytających przy komputerze niesamowicie pomocna rzecz, w druku - zamiast czarnego tekstu mamy szary, nie zawsze dobrze widoczny
  • brak spisu treści — online mamy linki, offline spis treści, indeks, przypisy, itp. itd.

Co ciekawe, większość z tych błędów jest najprawdopodobniej spowodowana właśnie tym, że ludzie chcą, by pdf dobrze wyglądał na ekranie zamiast w druku!

Niestety papier i druk to dwa osobne media i inne zasady nimi rządzą — jakkolwiek jestem pełen podziwu dla osób którym udaje się stworzyć pdfy dobrze wyglądające i w druku i wygodne do czytania na ekranie, wątpię by udało się to tak do końca pogodzić.

Darmowa ocena dla stron organizacji charytatywnych

19 luty 2006, niedziela

Trochę z nadmiaru czasu (no, powiedzmy ;) ), trochę z chęci praktyki, trochę z braku lepszego zajęcia i trochę z ciekawości jakości ‘darmowych’ stron postanowiłem, że pomogę pomagać.

Przez jakiś czas planuję przyglądać się stronom organizacji charytatywnych — przyda im się parę dobrych rad, jak zadbać o treść i jej prezentację w internecie, by przyciągnąć do siebie sponsorów i/lub nowych członków.

Jeśli znacie jakieś takie organizacje lub sami jesteście ich członkami i chcielibyście mniej czy bardziej fachowej porady zapraszam do skorzystania mojej oferty lub przesłania informacji o moich usługach dalej.

A może ktoś chciałby się dołączyć?

Strona cała w jpegach.

18 luty 2006, sobota

Wasz komentarz: http://www.domreklamy.pl/index.htm czy to się nadaje na Pana stronę?
Mój komentarz: Tak, jak najbardziej. Jest złe z kilku powodów:

  • każda podstrona jest gigantycznym JPEGiem, który długo się ładuje i źle wygląda,
  • czcionka jest nieczytelna (rozumiałbym taką na stronie poświęconej tanim kryminałom z lat 20;)),
  • nie można w żaden sposób powiększyć tekstu,

Mamy już 2006 rok a ludzie ciągle robią takie błędy :(

Zapiski webminera

16 luty 2006, czwartek

Kolejny wpis tak trochę off-topic, nawiązujący do wpisu o grafach.

No i się doigrałem. Próbowałem sobie przypomnieć, jak działało wyszukiwanie różnych zależności, o czym Elsindel pisał w komentarzu do poprzedniego wpisu. Ściągnąłem dość popularny program do dataminingu Weka, wygenerowałem ładne statystyki odwiedzin i do dzieła!

Początkowo chciałem ambitnie sprawdzić zależności pomiędzy wszystkimi podstronami bloga, który właśnie czytacie, ale komputer mi odmówił współpracy grzecznie się zawieszając. Zawsze kochałem Microsoft i jego doskonały system operacyjny (korzystam w tej chwili z komputerów rodziców, którzy Linuxa nie posiadają). Przerzuciłem wszystkie dane na drugi komputer, może inna wersja windows da radę… niestety. Tym razem komputer po prostu się wyłączył.

Asocjacje

Potem postanowiłem ograniczyć się do rozsądnego zestawu podstron. Wybrałem kilka co ciekawszych i popularniejszych wpisów, strony główne wszystkich kategorii, stronę główną jako taką i kilka stron z poprzednimi wpisami — w sumie było ich niecałe 30. Zbadałem zachowanie użytkowników podczas 3330 wizyt (ludzie oczywiście się powtarzają, ale tego nie uwzględniałem — dla uproszczenia i eksperymentu).

Weka, na zupełnie przyzwoitym komputerze (jakiś szybki Centrino, 512MB ramu) konstruowała model przez około 3 minuty.

Wyniki trochę mnie zaskoczyły — część reguł rządzących zachowaniem użytkowników była banalna. Na przykład:

  • odwiedzenie czwartej strony historii & odwiedzenie strony głównej → odwiedzenie drugiej strony historii
  • odwiedzenie czwartej strony historii & odwiedzenie trzeciej strony historii → odwiedzenie drugiej strony historii

Część była tylko trochę mniej trudna do zgadnięcia, np. jeśli ktoś zobaczył stronę główną, stronę skąd to się wzięło i stronę główną kategorii wszystkie wpisy, to zobaczył też stronę o mnie. Miłe :)

No, ale na część rzeczy bym już nie wpadł. Np. na to, że jeśli ktoś zobaczył kategorię ‘animacje’ i kategorię ‘ramki’ obejrzy też wpisy o czcionkach. Osobiście nie widzę powiązania, ale to fakt.

Niestety Weka nie implementuje (przynajmniej w wersji stabilnej 3.7.0) najciekawszych algorytmów, w których można narzucić konkretne ograniczenia na postać znajdowanych asocjacji, np. wymóc, by znalazły się w nich konkretne klauzule (przydatne gdy chcemy sprawdzić, co powoduje, że ludzie wchodzą na konkretną stronę).

Clustering zwiedzających

Spróbowałem też zrobić clustering, czyli grupowanie osób wchodzących na strony. Zachowanie Was wszystkich jest do siebie niesamowicie zbliżone! Przy próbie podziału (wg identycznych cech, jak powyżej) na dwie grupy algorytmem k-means wyszło, że ludzie różnią się jednym faktem — czy oglądają stronę główną (ponad 50%) czy nie.

Przy pominięciu informacji o obecności na stronie głównej okazuje sie, że najważniejszym czynnikiem dyskryminującym jest to, czy oglądało się wpisy o animacjach. Przy czym tych, którzy oglądali jest ledwie kilka procent. Reszta zachowań jest identyczna (multum ludzi czyta kategorię ekstremalnie głupie, a resztę pomija)!

Clustering do większej ilości grup nie przyniósł istotnie ciekawszych rezultatów — zawsze dzielicie się na jedną dużą grupę (ponad 90%) i kilka malutkich, różniących się faktem zajrzenia do jakiejś kategorii lub nie.

Wnioski z moich eksperymentów są niestety mało ciekawe, ale takie byłyby chyba dla każdego bloga. Zachowanie czytelnika blogów jest bardzo proste — czyta stronę główną lub parę wybranych kategorii lub całość. Zresztą — nie ma zbyt wielkiego pola manewru.

Dużo bardziej interesujące byłoby przyjrzenie się wynikom dla sklepów internetowych lub innych większych serwisów. Możnaby poszukać pod jakimi warunkami ludzie korzystają z pomocy lub co muszą zrobić, by zdecydować sie na zakup towaru. Datamining miałby tu doskonałe pole do popisu.

Dla chcących powtórzyć mój eksperyment na swoich stronach polecam prosty tutorial do Weki, który znalazłem na stronie jakiegoś uniwerku w Kanadzie. Niestety nie jest on związany z tematem, którym się zajmowaliśmy, ale wszystko, czego wam będzie brakować po jego przeczytaniu jest w zakładkach associate lub cluster.

Szukających informacji o algorytmach data-mining odsyłam do publikacji Rakesha Agrawala.

Grafy i strony

15 luty 2006, środa

Tym razem nie o błędach. Za to ciekawa technika sprawdzania, co robią użytkownicy ze stroną www.

Od czasu do czasu każdy projektant zadaje sobie pytanie czy nawigacja, która jest na stronie X jest dobra. Jest trochę narzędzi, które pozwalają zanalizować zachowanie użytkowników i na tej podstawie pomóc podjąć pewne decyzje.

Dzisiaj będzie o jednym pomyśle - analizie grafu zachowania użytkowników. Wierzchołkami grafu będą strony, a krawędź (skierowana) połączy stronę X z Y jeśli jakikolwiek użytkownik przeszedł z X do Y za pomocą znajdującego się na X linku.

Taka analiza niesie w sobie dużo pułapek i trzeba ją wykonać umiejętnie. Np. próba obejrzenia grafu dla kompletu podstron nawet średniej wielkości serwisu jest niemal niemożliwa — uzyskany obraz będzie nieczytelny.

Ale przy ograniczeniu się do pewnej klasy podstron można uzyskać interesujące efekty. Poniżej graf przedstawiający wykorzystanie kategorii na stronie, którą właśnie czytasz.

Graf ścieżek wybieranych przez użytkowników

Widać z niego od razu, że niektóre elementy odstają od reszty — np. zielona kategoria. Obraz jest w niskiej rozdzielczosci, więc nie można zauważyć, że jest to kategoria ‘wszystkie wpisy’. Nie jest najpopularniejsza — dużo częściej ludzie odwiedzają wpisy ekstremalnie głupie, ale za to dość charakterystyczna — jak ktoś na nią wejdzie rzadko kiedy opuszcza stronę wcześniej niż po przejrzeniu całej. No i jak już wszystko zobaczy, nie potrzebuje wchodzić w żadną inną kategorię — co wyraźnie widać.

W każdej kategorii są takie strony, do których ludzie dostają się znacznie częściej — to oczywiście te, które widzi się tuż po wejściu. Ludzie przeskakują pomiędzy głównymi stronami kategorii w poszukiwaniu czegoś fajnego. Zauważmy jednak, że z drugiej, trzeciej i kolejnych stron ludzie już nie ‘uciekają’ za pomocą linków. Czyli albo korzystają z klawisza ‘wstecz’ w przeglądarce, albo opuszczają stronę bo już nic ciekawego na niej nie znajdą (bardziej prawdopodobne).

Interesująco wygląda też graf jeśli rozpatrzymy tylko 20 najczęściej podążanych ścieżek, i dołożymy do niego ‘refererów’ zewnątrznych. Otóż bardzo dużo ludzi ma referera unknown co znaczy, że wpisują adres ręcznie lub skądeś go kopiują i wklejają. Załapali się też dwaj ‘normalni’ refererzy do strony głównej. Ciekawe, że wśród 20 najczęściej podążanych ścieżek znalazły się druga i trzecia strona z postami. Dalej już rzadko komu udaje się dobrnąć ;)

Polecam wszystkim tę technikę. Nie jest droga, narzędzia łatwo zdobyć, a przeprowadzenie ciekawej analizy (znacznie bardziej rozbudowanej niż modelowy przykład tutaj) trwa przy pierwszym razie ledwie kilka godzin.

Z ostatniej chwili

14 luty 2006, wtorek
blog dla tych, którym zależy by ich strony były doskonałe

Jak nie projektować nawigacji

14 luty 2006, wtorek


Jedna z podstron (po lewej) i strona główna (po prawej) magazynu Fronda.

Gdybym tworzył stronę internetową tego magazynu, zrobiłbym to tak:

  1. Stworzyłbym personę, np. Piotrka, 35 letniego wierzącego mężczyznę, inteligentnego, interesujacego się na codzień lotnictwem, który od czasu do czasu lubi zadać sobie poważniejsze pytanie i zagłębić się w lekturze trudniejszego niż program telewizyjny tekstu.
  2. Określiłbym kilka zadań, które Piotrek chciałby wykonać — np. Piotrek usłyszał od kolegi, że na stronie Frondy znajduje się interesujący opis Przypadku Józefa i chciałby go odnaleźć.
  3. Skonstruowałbym tak nawigację, by ułatwiła Piotrkowi wykonanie zadania.

W profesjonalnej pracy person musi być kilka, ich opisy bardziej szczegółowe, a każdej należy przydzielić parę zadań, tak by pokrywały one większość jeśli nie wszystkie możliwe scenariusze które mogą się przydarzyć w rzeczywistości.

No, ale.. jestem przekonany, że ludzie z Frondy tego nie zrobili. Archiwum tekstów znajduje się pod kryptonimem Pismo poświęcone (i tak dobrze, że jest to dział pierwszy z góry!). Podstrona z archiwum (widoczna na rysunku po lewej) jest zupełnie niesłusznie połączona z przydługą stopką redakcyjną, a interesujące informacje znajdują się poza pierwszym ekranem — fragment niewidoczny u mnie na ekranie jest zaznaczony na szaro, interesujące informacje wziąłem w czerwoną ramkę.

Zainteresowanym dogłębne przyjrzenie się jak poszczególne archiwa zostały zorganizowane. Wrażenie jedyne w swoim rodzaju.

Jest też mnóstwo prostych błędów — strona jest tak szeroka, że na moim ekranie się nie mieści, centrum (najważniejsze miejsce na stronie!) zajmuje głupawa animacja, układ jest małoestetyczny, taksonomia została zastąpiona nowomową. Może to i cool (ups, przepraszam, pomyliłem slangi) dla stałych bywalców, ale nowych gości na pewno nie zachęci.

Dla strony związanej z magazynem można sobie wyobrazić trzy podstawowe zadania:

  • udostępnianie starych artykułów i tym samym reklamowanie pisma poprzez prezentację prawdziwej jego jakości,
  • streszczenia nowych artykułów — czyli reklama aktualnego wydania, dostępnego w kioskach,
  • tworzenie społeczności internetowej — fora, komentarze, sondy — wszystko to, by ‘uzależnić’ czytelników od pisma a jednocześnie zebrać informacje o ich poglądach, zapatrywaniach, opiniach.

Co więcej, to co napisałem odnosi się zarówno do stron dużych komercyjnych pism, jak i małych offowych wydawnictw, które też przecież chcą dotrzeć do możliwie najszerszego grona odbiorców. Dwa pierwsze strona Frondy spełnia w stopniu nie zasługującym na pochwałę.

MP3, zdjęcia, animacje — to tylko dodatki. Nic więcej.