Wróć na stronę główną

Archiwum: styczeń 2006

Odnośniki - najważniejsze błędy

31 styczeń 2006, wtorek


Odnośniki na stronie firmy RINF

Przyjrzyjmy się powyższemu obrazkowi. Przeciętny człowiek spodziewa się zobaczyć na nim dwa odnośniki. Obydwa to początki akapitów, po trzy słowa na niebiesko.

Zawiedziecie się! W tym fragmencie są trzy odnośniki: czerwone malutkie trójkąciki i szary tekst na samej górze.

Istnieją pewne wytyczne, co do tego, jak powinien być skonstruowany odnośnik, by ludzie wiedzieli, że nim jest. To ważne, bo ludzie nie lubią szukać na co mają kliknąć!

  • Odnośnik powinien jasno odróżniać się od innego tekstu. Niedopuszczalne jest, żeby odnośnik i zwykły tekst wyglądały tak samo.
  • Jeśli jakiś tekst jest niebieski, jest odnośnikiem. Jeszcze z początków Internetu zostało u ludzi takie przekonanie, że kolor niebieski oznacza odnośniki. Stąd nie należy go wykorzystywać do innych celów. Koniec i kropka. Przykładem złej strony była (jest?) Inteligo.
  • Jeśli jakikolwiek tekst jest podkreślony, jest odnośnikiem. Analogicznie jak w poprzednim punkcie, to przyzwyczajenie pozostało w ludziach od początku Internetu, gdy wszystkie odnośniki były niebieskie i podkreślone.

Skojarzenie niebieskości i pokreślenia z odnośnikami są tak silne, że bardzo łatwo wprowadzić użytkownika w błąd, więc z tego typu ozdobnikami należy bardzo uważać!

Teraz pytanie zasadnicze: czy odnośniki muszą być niebieskie i podkreślone? Moim zdaniem niekoniecznie. Najważniejsze, by było oczywiste, na co można kliknąć. Znam wiele stron, na których odnośniki nie są niebieskie lub podkreślone, a uważam je za wygodne i przyjazne użytkownikowi.

Portale i prawo Fittsa

29 styczeń 2006, niedziela

Pasek nawigacji na onet.pl
Nawigacja pomiędzy stronami artykułu w portalu onet.pl

Każdy kto kiedyś bawił się wiatrówką wie, że w duże trafić łatwiej. Stąd łatwiej trafić w tarczę niż w 10.

Dawno temu niejaki Fitts wymyślił dość słynne prawo, zwane na jego cześć Prawem Fittsa. Ubiera ono stwierdzenie z pierwszego akapitu w język matematyki. Czas T najechania na link zależy od wielkości linku W i odległości od niego D w sposób następujący:

T=a+b*lg(D/W+1)

W tym równaniu lg oznacza logarytm dwójkowy, a i b są pewnymi stałymi. Pominiemy je w naszych rozważaniach, skoncentrujmy się tylko na logarytmie i zobaczymy jak zależy jego wartość, a tym samym szybkość trafiania w link od jego rozmiaru.

Przyjąłem, że W=13, bo tyle pikseli ma średnica kółka oraz że D=200, czyli kursor jest w jakiejśtam, nie za dużej odległości od linku. Wartość lg(200/15+1)=3.8413. Gdyby zwiększyć rozmiar kółka dwukrotnie lg(200/30+1)=2.9386.

Gdyby czas zależał tylko od obliczanego wyrażenia, dwukrotne zwiększenie rozmiaru kółka przyniosłoby efekt w postaci zyskanego 0.9s na kliknięcie. Niewiele, jeśli przyjmiemy, że ludzie dokładnie czytają każdy tekst na stronie, jednak przy intensywnym przeglądaniu stron w poszukiwaniu konkretnych informacji (co jest bardzo częstym przypadkiem!) staje się kwestią znaczącą. 60 podstron i minuta w plecy.

Ważnym jest tu stwierdzenie, że długi czas przebywania na stronie nie jest miarą jej jakości! Im dłużej, tym lepiej? Nie! Im efektywniej, szybciej ludzie są w stanie znaleźć odpowiednie informacje, tym lepiej.

Jak nie robić wyboru języka.

27 styczeń 2006, piątek


Menu wyboru języka na stronie reklamującej Salzburg.

Dziś niewielki błąd, ale zawsze. Może dlatego, że nie przyglądałem się stronie zbyt długo. Otóż jak już robimy menu wyboru języka, to nie należy go konstruować tak, by wymagało osobnego przycisku ‘zamknij’. Trochę głupie rozwiązanie, zupełnie nie wiem, po co.

Można było zrobić najzwyklejsze w świecie menu rozwijane.

Lepszy tekst niż Flash: dowód praktyczny!

26 styczeń 2006, czwartek

Wszyscy pewnie pamiętają krytykę pizzerii da Grasso. Otóż, jeśli się w wyszukiwarce Google wpisze się pizzeria da Grasso we Wrocławiu pierwszym wynikiem wyszukiwania będzie moja strona. Dowiedziałem się dzisiaj ze statystyk które mam na stronie.

Strony samej pizzerii nie ma w całej liście wyników. Jeśli ktoś ma jeszcze wątpliwości, że wyszukiwarki przedkładają pisany tekst nad efektowne animacje — chyba się ich teraz pozbędzie.

Ktoś mógłby powiedzieć ‘No tak, kto wpisze coś takiego? Oczywiste, ze wpisuje się pizzeria da grasso wrocław.’ Otóż to jest oczywiste dla twórców stron www, twórców wyszukiwarek, ewentualnie bardziej doświadczonych użytkowników a niekoniecznie dla kogoś, kto jest głodny i chce zjeść pizzę!

Smacznego, idę na obiad. :)

Ach, już miałem się zbierać coś zjeść, ale coś mnie tknęło i wpisałem w Google ‘pizzeria da grasso wrocław’. Na pierwszej stronie wyników też nie ma odnośnika do dagrasso.pl! Pięknie i wspaniale, pomyślałem sobie. ‘da grasso wrocław’? Zapomnijcie!

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji

25 styczeń 2006, środa

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji już dawno dawno temu chciała opodatkować dostęp Internetu, bo (rzekomo) przez internet można słuchać radia i oglądac telewizję. Cóż, dyskutowałbym z tym poglądem — itvp.pl jest fatalnym serwisem, z mnóstwem błędów technicznych, dostępnym tylko dla użytkowników systemu Windows i to też nie zawsze. Normalnej telewizji w Internecie się nie uświadczy, a i z radiem nie jest najlepiej. Gdyby się Microsoft dowiedział, że Polskie Radio poleca MPlayera do słuchania strumieni .asx mógłoby mu się to niespodobać.

Na prezentowanym zrzucie ekranu proszę spojrzeć na trzecią pozycję w menu Informacje. Podpowiedź: nie jest ona linkiem.

Wogóle kondycja stron instytucji państwowych lub publicznych leży i kwiczy. Niektóre — jak np. strony ministerstw — mają niepotrzebne flashe. Nic nie wnoszące ozdobniki, zrobione chyba dla bajeru, Bóg jeden wie po co. Mam nadzieję, że aktualni rządzący mają wystarczający z Nim kontakt i potrafią te informacje wyprosić.

Inne są zrobione nieudolnie, jakby przez dziecko w drugiej gimnazjalnej. Zresztą — może nawet gorzej. Źle dobrane nieczytelne kolory, ramki tam, gdzie ich być nie powinno, nadmiar plików pdf i doc, itp. itd. Wymieniać można bez końca.

Jakość polskiej polityki jest niska, o czym wiemy nie od dziś. Coczteroletnie czystki kadrowe, majstrowanie przy mediach, rozdęte wydatki socjalne, koniunkturalizm, afery takie czy inne — to znamy. Przyzwyczailismy się do zrzucania winy na poprzednią ekipę, posądzania o agenturalizm i obrzucania się błotem.

Strony internetowe są doskonałym lustrem w którym wszystkie te kwestie się odbijają: bezsensowny, niepoukładany przepych przeplata się na nich z brakiem profesjonalizmu. Jasno widać, kto dba o swoich odbiorców a kto nie.

Internet, który mógłby być doskonałym narzędziem kontaktu polityków ze zwykłymi ludźmi jest kompletnie pomijany. Słyszał ktoś kiedyś z ust któregokolwiek słowa ‘Tę kwestię wyjaśniliśmy na naszej stronie internetowej’?

Ekspertyza użyteczności strony internetowej w swej najbardziej rozbudowanej formie kosztowałaby (na mój gust) kilkanaście tysięcy złotych. Którego ministerstwa nie stać na taką kwotę?!

Dzieci i słonie

25 styczeń 2006, środa

Wasz komentarz: :)
Mój komentarz: Czeska strona, ale kawałek po polsku. Śmieszny. Trochę bałbym się zostwić małe dziecko w klatce słoni. Cóż…

Resztę strony można podsumować dość szybko: nieestetycznie, kolorowo, z głupim intrem zaraz po wejściu. Tanie, rozpraszające animacje, itp. itd.

Wewnątrz strony jest minimalnie lepiej. Nawet flash znalazł swoje miejsce. Na duży plus zasługuje możliwość powiększenia mapy.

Pewną wadą jest to, że nazwa zwierzęcia pojawi się dopiero, jak najedziemy kursorem nad jego ’symbol’ (tzw. Mystery Meat Navigation). Wada w tym miejscu jest stosunkowo niewielka, bo można to wykorzystać jako specyficzne narzędzie do nauki: pokazujemy dziecku obrazek i pytamy, co za zwierzę, a potem sprawdzamy najeżdżając myszką. Niestety nie jestem pewien, czy orło-sępy to nie to samo co flamingi.

No nic, tak się zdarza, jak weterynarze robią strony zamiast leczyć zwierzątka ;)

Kolory i podkreślanie błędów

25 styczeń 2006, środa

Wasz komentarz: Tym razem o kolorach. Jakoś już tak sie przyjęło, że kolorem zielonym oznaczamy pozytywnie zakończoną akcję, a kolorem czerwonym - błędy. Tymczasem na jednym z portali spotkałem się z taką oto informacją - patrz załączony plik. Chodzi mi o zieloną ikonkę z ‘ptaszkiem’. Zupełnie nie pasuje do wiadomości komunikującej nieudane logowanie.

Mój komentarz: Szkoda, że autor nie napisał z jakiego to portalu. Chętnie zamieściłbym link :) Reszta chyba komentarza nie wymaga.

Pizza przez Flasha

23 styczeń 2006, poniedziałek

Pizzeria da Grasso

Paru moich znajomych mówi mi, że to dobra pizzeria. Nie próbowałem więc nie wiem. Przyznam szczerze, że gdybym miał polecić komuś jakąś pizzerię — miałbym w czym wybierać. Znam co najmniej trzy rewelacyjne w Polsce (jedną we Wrocławiu, jedną w Tarnowskich Górach i jedną w Nysie) i jedną równie dobrą (by nie powiedzieć, że lepszą) we Włoszech. (adresy i kontakty do wrocławskiej i tarnogórskiej zainteresowanym podam mailem). Strony internetowej żadnej z tych pizzerii niestety polecić nie mogę, bo takowe nie istnieją. Szkoda.

Nie mogę też polecić strony internetowej pizzerii Da Grasso. Z bardzo prostego powodu: ma spore błędy.

Podstawowym jest splash-page. Przedstrony zawsze przeszkadzają, szczególnie gdy chcemy tylko szybko coś załatwić. Zresztą spodziewam się (nie prowadziłem badań, tylko moje podejrzenie), że 90% ludzi pierwsze co robi, to szuka napisu ‘pomiń intro’.

Krój pisma, który został użyty do stworzenia menu jest niewątpliwie trendy, ale do najczytelniejszych nie należy. Firefox kilkukrotnie informował mnie (być może to fałszywe alarmy) o groźbie wyskakujących okienek niestety nie udało mi się namierzyć, co w nich jest.

Średnio dobrze zorganizowany tez jest kontakt — jest lista wszystkich pizzerii, z numerami telefonów, za to bez godzin otwarcia, ale jest strasznie długa i wyświetlona w małej wbudowanej ramce, którą średnio przyjemnie się przewija. Ogromnie przydałaby się możliwość zamówienia pizzy przez internet!

Cenniki na stronach www

Strona ma jedną ogromną zaletę, której każdy kto chce załatwiać interesy przez internet powinien od razu docenić: cennik. Nieumieszczanie cen zostało swego czasu uznane przez Jakoba Nielsena jako najgorszy błąd na stronach www.

Od wielu osób, które chciałyby mieć stronę w internecie słyszę ciągle ‘nie, nie umieścimy cen, bo od razu zobaczy je konkurencja’. Strona nie jest dla konkurencji, ale dla klientów — to jest podstawowe prawo e-marketingu. Kilka podstawowych powodów dla których należy umieścić cenę w internecie:

  • Klient chce wiedzieć, ile zapłaci za produkt — jeśli nie damy mu ceny, opuści naszą stronę w 5 sekund
  • Ceny budują zaufanie do firmy. Jeśli podajemy ceny (nawet zawyżone!) klienci odbierają firmę jako bardziej godną zaufania.
  • Użytkownicy internetu szukają produktów a nie reklam. Momentalnie opuszczają strony produktów o cenach konkurencyjnych, najniższych i niskich. Konkret uwiarygadnia, reklama odstrasza. Cena jest konkretem.

Certyfikaty

23 styczeń 2006, poniedziałek

Dziw nad dziwy. Z jednej strony deklarujemy zgodność ze standardami (a W3C jak się spodziewam pochwala tworzenie użytecznych stron), z drugiej wymagamy od użytkownika, by miał ekran o konkretnej rozdzielczości, który zresztą wypełniamy treścią zajmującą mniej niż jego połowę!. Hmm…

Dlaczego nie należy wymagać konkretnych rozdzielczości?

  • 1024×768 nie jest równe 1024×768! — niektórzy mają paski na górze, po boku, oglądają strony nie napełnym ekranie, itp. itd.
  • nie wszyscy mają ekrany o tej rozdzielczości — niektórzy mają mniej (np. [tu pozdrowienia dla Zbyszka]), inni więcej
  • za pół roku wszyscy będą mieli laptopy i rozdzielczość 1280×1024 i co wtedy?!

Lepiej zaprojektować stronę, która nie ma wymagań co do rozdzielczości i będzie dobrze wyglądać w (prawie) każdej obecnie używanej.

Wiem, sam łamię tę zasadę, ale się z tym nie obnoszę. Już dostałem odpowiedzi, że te paski po bokach są nieładne, jednak ponieważ mają je prawie wszyscy, to pewnie prawie wszyscy mogą je normalnie oglądać (prawie wszyscy znaczy >99%).

Czcionki i kroje pisma

20 styczeń 2006, piątek

Wasz komentarz: Na nierobcietegowdomu.pl wciąż powtarza się pewien błąd rzeczowy. Zbór znaków danego alfabetu o konkretnych kształtach i ustalonej nazwie, np. Georgia, to nie czcionka, tylko krój pisma. Czcionka, to taki metalowy bloczek z wyrytą jedną literą w konkretnym rozmiarze. W komputerach nigdzie tego nie ma. Błąd ten swoją egzystencje zawdzięcza pomyłce tłumacza Microsoftu. To takie samo dziwactwo, jak “karnacje” w WMP.

Mój komentarz: Serdecznie dziękuję za krytykę, proszę o jeszcze :) Zastanawiam się od paru chwil, jak to z tymi czcionkami jest Wikipedia trochę usprawiedliwia mój sposób pisania (na samym dole, pkt. 2 i 3).

Słowo czcionka w swoim błędnym znaczeniu zakorzeniło się na tyle głęboko, że chyba nie zmienię nazwy kategorii na ‘kroje pisma’ bo mogłoby nie być zbyt intuicyjne (ech ta niepoprawna użyteczność ;)). Jednak we wpisach postaram się kontrolować. Może tak być?

A co to jest WMP i karnacje? Gdy używałem Windowsów był to okres błędu z czcionkami, teraz już go nie używam, więc nie jestem na bieżąco.